Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności/Cookies.OK

Grasz jeszcze w Diablo 3?

Wyniki

Loading ... Loading ...

Diablo_3_fansite Diablo_3_PvPkomnatadusz.pl
Facebook.com - diablo3poland Youtube.com - diablo3poland Twitter.com - diablo3poland
Diablo3.pl - encyklopedia dla graczy Diablo III > Kosma Woźniarski – Niespokojne Czasy
Lubisz Diablo3.pl?

Niespokojne Czasy

1.

Osaczyli go znienacka na leśnej polanie. Jeden przystawił mu miecz do gardła, drugi czaił się za plecami, niewidoczny, gotów ogłuszyć go, przebić lub zmiażdżyć czaszkę. Trzeciego dało się po chwili dostrzeć w zaroślach, bez wątpienia trzymał napięty łuk.

Padało. Na wieczornym niebie lśniły błyskawice, rozjaśniając przetaczające się nad krainą kłębowiska burzowych chmur. Biały rozbłysk sprawił, że otoczyły ich na chwilę dziwacznie powykręcane cienie konarów, pnących się w górze.

Napadnięty oczekiwał zapewne żądania złota, klejnotów i biżuterii. Zapewne miał też świadomość, że od razu mogą poderżnąć mu gardło i dopiero potem zaczną obszukiwać sakwę i kieszenie. Spore musiało być więc zdziwienie wędrowca, gdy ten, który celował brzeszczotem w jego gardło, warknął:

-Ktoś ty?!

-Jestem Kaspar Nois. – odparł spokojnie zapytany. – Nie mnie szukacie.

-Skąd możesz wiedzieć kogo szukamy? – zapytał jadowicie napastnik. Był niski, tęgawy, brodaty. Szczyt jego głowy wyłysiał zupełnie, choć rosnące jeszcze nad uszami włosy były gęste. – Zdejmij kaptur.

Napadnięty posłusznie wykonał polecenie. Gdy tylko zsunął kaptur podróżnej peleryny, poczuł na twarzy zimne krople deszczu. Miał pozlepiane, dawno nie myte włosy, zarost, o który nie również dbał. Drobne oczy, nos i usta wyglądały uczciwie. Napastnik obejrzał go sobie, zwracając szczególną uwagę na oczy i czoło. Trudno orzec, czy zwyczajność, którą zobaczył, zadowoliła go. Burknął coś niewyraźnie. Schował miecz.

-Gidryk, zostaw go. – powiedział do kompana za plecami Noisa. – Czasy niebezpieczne, nie żywisz pan, mam nadzieję, urazy.

-To prawda, czasy są niespokojne. – przytaknął Nois dla spokoju.

Zobaczył wreszcie pozostałych dwóch napastników. Ten, który stał za jego plecami, musiał być drwalem. Potężny, mocarny, dzierżył nabijaną gwoździami pałkę. Mimo to nie przypominał bandyty. Zgrzebna koszulina, przepasana sznurem od sakwy i skromna peleryna nie były strojem wygodnym dla złoczyńcy. Przypominał nieco łagodnego olbrzyma, który nieoczekiwanie może zamienić się w krwiożerczą bestię.

Ostatni, ten z łukiem, wyglądał równie przeciętnie, co pozostali. I on nie nosił zbroi, nawet jej pojedynczych elementów, jak zwykli robić to łupieżcy. Łuk, którego cięciwę właśnie zdejmował, okazał się zwykłym narzędziem do polowań. Łucznik był najmłodszy z nich wszystkich. Jego słomiane włosy sięgały już poniżej ucha. Najwyraźniej od jakiegoś czasu postanowił ich nie ścinać.

Odzienie sytuowało ich gdzieś pomiędzy wieśniakami a mieszczanami. Nois podejrzewał, że należeli do społeczności którejś z rozrzuconych po Khanduras osad, podupadłych miasteczek,
o których zapomniano, odkąd szlaki handlowe przestały być bezpieczne.

-Nie zapytaliście, czy mam broń.

-W tych czasach byłbyś głupcem nie nosząc jej. – stwierdził sucho pierwszy z napastników. – Jestem Darug, chłopak to mój syn, Ulro. A to właśnie Gidryk. Nie mówi. Nie jesteśmy bandytami, jeśli nadal tak myślisz. Polujemy w okolicy.

-Na ludzi?

-Na jelenie. A to – Darug położył dłoń na prostej głowicy miecza. – z ostrożności. Kręciłeś się w okolicy naszego obozowiska. Wybacz. Ale na pewno słyszałeś opowieści o tym, jak Diablo stąpał po tych ziemiach pod postacią Wędrowca.

-Nie jest mądrze wypowiadać imię Pana Grozy w taką noc. – stwierdził Kaspar Nois z niemiłym błyskiem w oku.

Przyjął zaproszenie do ich zaimprowizowanego obozowiska, które trudno było wypatrzeć w gęstwinie. Zajęli niewielki pagórek pomiędzy pięcioma starymi dębami, utworzony najpewniej przez splatające się pod ziemią korzenie tych drzew. Wkrótce rozsiedli się wokół ogniska, które na nowo rozpalił Gidryk. Przed deszczem chroniły ich płócienne płachty rozpięte na dowiązanych do drzew sznurach, toboły służyły za siedziska. Myśliwi poczęstowali Noisa kaszą z mięsem i ognistą wypalanką, on odwdzięczył się egzotycznym tytoniem z własnego zapasu. Po posiłku zapalili fajki, wszyscy oprócz niespokojnego Ulro, który co chwilę zrywał się z miejca i krążył wokół obozu.

-Wracaj, Ulro, czego tam znowu szukasz? – zawołał Darug. – Wierci się jak…

-Niech idzie. – powiedział spokojnie Nois. – Pod wieczór widziałem w okolicy piekielne ogniska, nadłożyłem kawał drogi, by je ominąć. Z ostrożności.

Myśliwi nie wiedzieli nic o ogniskach, zaraz zaczęli dyskutować o tym, czy nie lepiej odejść w kierunku osady, przy czym Darug mówił dużo, a Gidryk równie tyle gestykulował. Nois nie przerywał im, obserwując sylwetkę Ulro, przemieszczającego się w ciemności.

-To żeś nam pan po raz drugi strachu narobił.. – powiedział Darug, wstając z miejsca. – Ale lepiej dmuchać na zimne. Przeniesiemy się do spalonej kaplicy. Zawsze to bezpieczniej i trochę bliżej domu.

Nois pomógł im zwinąć obozowisko i nieść toboły. Wyszli z bukowiny i zaczęli przedzierać się przez zawilgocone zarośla. Deszcz padał równo, burza jakby podążała za nimi. Ponura atmosfera jednak nie udzieliła się Darugowi, który okazał się nie tylko gościnnym, ale też nadzwyczaj rozmownym jegomościem. Wkrótce Nois dowiedział się, że zamieszkiwali Tristram, dopóki jeszcze nadawało się ono do mieszkania.

-Byliśmy jednymi z tych, co mieli tyle oleju w głowie, by wynieść się z Tristram na początku.
I dobrześmy zrobili, bo od tamtego czasu nie było stamtąd żadnych dobrych wieści. Później mówiono o wędrujących demonach, o ziemi wypluwającej piekielne roje, o krwi, płonących zwłokach…

-Odbudowano Tristram. – powiedział Nois. – Tak słyszałem.

-Bujdy. Kto by chciał mieszkać w okolicy Katedry i cmentarza? Chyba tylko głupiec. Nawet my nie zapuszczamy się na południe.

-Słyszałem, że Cain przeszukuje tamtejsze pisma. Właściwie właśnie z nim chcę się zobaczyć.

-A, to co innego, bo Cain zawsze miał nie wszystko po kolei w głowie. Nawet wtedy, kiedy uparł się, by nauczyć nas czytać i pisać, chociaż mówiono, że do pasania bydła nie trzeba tego umieć. Wcale bym się nie zdziwił, jakby staruszka wzięła chętka na biblioteki Katedry. Ale ty mi wyglądasz na rozsądnego człowieka, toteż ci powiem: nie idź do Tristram. U nas w Manrow może nie ma luksusów, ale jeszcze się dorobimy. Ludzie gościnni, jadło dobre. I spokój. Tego wszędzie jest teraz mało.

-Chętnie zobaczę Manrow, panie Darug. – stwierdził Nois z uprzejmym uśmiechem. – Ale i tak muszę spotkać się z Deckardem Cainem.

Strony: 1 2 3 4 5 6 7

Polecamy Diablo 3 Sklep - tanie klucze do gier.

Ostatnia modyfikacja: 14.05.2012 13:18
Autor:
Polub naszą stronę:
Doceń naszą pracę, dzięki wyczerpującym komentarzom przyczyniasz się do rozwoju portalu.

Skomentuj wpis.

ERROR: si-captcha.php plugin: GD image support not detected in PHP!

Contact your web host and ask them to enable GD image support for PHP.

ERROR: si-captcha.php plugin: imagepng function not detected in PHP!

Contact your web host and ask them to enable imagepng for PHP.