Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności/Cookies.OK

Grasz jeszcze w Diablo 3?

Wyniki

Loading ... Loading ...

Diablo_3_fansite Diablo_3_PvPkomnatadusz.pl
Facebook.com - diablo3poland Youtube.com - diablo3poland Twitter.com - diablo3poland
Diablo3.pl - encyklopedia dla graczy Diablo III > Marcel Grześ – Pan Terroru
Lubisz Diablo3.pl?

Pan Terroru.

W pewnym wielkim królestwie szczęście panowało,
Ludzie żyli szczęśliwie, nic nie brakowało,
Ci ludzie wspaniali, zwani Nephalem,
Szczycili nas wszystkich pięknym wokalem.
Świat Sanktuarium, to miejsce ich pobytu,
Stworzone przez istoty pochodzące z wszechbytu.
Pewnego dnia, zło nawiedziło ich progi,
Potężny potwór na głowie miał rogi,
Ich świat zniszczony, rzekłby niejeden,
Zniszczony – piękny i wspaniały Eden,
Jednak pojawił się bohater potężny,
Słabo uzbrojony, jednak bardzo mężny,
Imię jego nieznane – historia odległa,
Jednak moc jego, demonom odległa.
Panował nad magią, jakiej inni nie znali,
Trenował czary, gdy inni już spali,
Panował nad ogniem, czasem, wodą, siłą,
Jednak nie łatwo pokonać moc czarną, nadgniłą.

Potrzeba mu treningu, rzekli inni ludzie,
Na podróż zbierali, mimo że w wielkim trudzie,
Wysłać planowali małego czarodzieja,
Do akademii Magów – gdzie jedyna nadzieja.
Wyspa Xiansai – droga niebezpiecznie daleka,
Kto wie, co młodego bohatera tam czeka.
Kto bohaterowi pomoże? Spierali się radni,
Każdy bał się, wodzowie byli bezradni.
„Przecież on za mały” – tak sobie mówili,
Cały czas o pomoc się oni martwili.
Jednak czarodziej nasz bardzo odważny,
Może nie do końca zdolny i rozważny,
Rozumiejąc swą misję, co świat ma ocalić,
Wiedząc, że umiejętności sam nie może doskonalić,
Postanowił wyruszyć, w tanią zbroje odziany,
Wziął ze sobą konia, świeżo osiodłany,
Zabrał miecz ojca, wyszczerbiony i pordzewiały,
Z matką pożegnał się, w łzach i rozpaczy,
Sam nie wiedział czy podróż – śmierć znaczy.
Choć w powodzenie, sam do końca nie wierzył,
To życie swe, swoim bogom powierzył,
Wyruszył młodzieniec, ze łzami na twarzy,
Marząc, by nie spotkać potworów, korsarzy.
Wiedział, że podróż będzie boleści pełna,
Że nie dla niego luksus i bawełna,
Że przez całą drogę, strasznie cierpiał będzie,
Nie tylko z bólu gdy śmierć po niego przybędzie,
Ale też z głodu, nędzy, smutku, samotności,
Jedyne co mu pozostało, to serce pełne miłości.

Trudził się, polując, żywiąc się padliną,
Widać było zabitą przez coś potężnego siłą,
Tracił powoli nadzieję, podróż przed nim długa,
Jednak mimo, że słaba na jego piersiach kolczuga,
Że trudno przeżyć, mając lat kilkanaście,
Że miecz jego to zaledwie cali dziewiętnaście,
Zauważył, że co dzień moc jego potężnieje,
Odczuł, że strach w nim marnieje.
Poczuł się silniejszy, silny jak nigdy dotąd,
Poczuł, że do umysłów zwierząt ma wgląd,
Potrafił panować nad tymi istotami,
Zaczął władać nad burzy grzmotami.
Poczuł pan terroru, siłę dziecka tego,
Wiedział, że młody, to dla niego nic złego,
Jednak gdy dorośnie, stanie się potężny,
Zaczął bać się Diablo, pan zła wszechpotężny,
Wiedzieli oboje, że czas ma znaczenie.

Usłyszał bohater okropne dziecka piszczenie,
Spojrzał on w stronę odgłosów przeraźliwych,
Zobaczył ruiny, wyczuł coś złego w głosach parszywych,
Wiedział, że nic dobrego z tego nie wyniknie,
Jednak przez dzielący ich mur przedarł się sprytnie,
Zobaczył zawiniątko, małe, lecz już brzydkie,
Zobaczył oczy tego „dziecka” płytkie,
Wyjąc swój miecz, wyczuwając coś złego,
Podszedł, i ukazało mu się coś okropnego.
Z zawiniątka, wyleciały wielkim strumieniem duchy,
Dzieciątko się wiło, robiąc dziwne ruchy,
Nad nim pióropusz, dusz srebrzysto-czarnych,
Zaczął się zmieniać w stado potworów gwarnych,
Bohater odskoczył, do obrony gotowy,
Gdy nagle wyleciała strzała, w stronę jego głowy,
Usłyszał jęk potwora, okropny i głęboki,
Obrócił się i szepnął – „Człowiek czarnooki”,
Kuszę dzierżył w swej delikatnej dłoni,
Klęczał gotowy do strzału ze swej broni.
Nasz mag potężny, zesłał burzę mu na pomoc,
Demony się cofały widząc swą niemoc,
Latały strzały, gromy biły z nieba,
Bohaterowie walczyli, demonom siły trzeba.
I nagle spokój nastał wszechobecny,
Wiedział, że pokrzyżowali demonom plan niecny.
Nasz bohater zdziwiony, rozejrzał się dokładnie,
Jego miecz zniszczony, Zaraz wszystko się rozpadnie,
Zobaczył demony, martwe, rozszarpane,
Ściany całe od walki podrapane,
Jednak gdy z budynku wybiegał,
Wybawcy swego nigdzie nie dostrzegał,
Ani śladu jego wielkiej kuszy,
Ani śladu nawet żywej duszy,
Chwycił nasz bohater za topór demona,
I pomyślał sobie „Nikt już mnie nie pokona”.
Nagle spostrzegł tabliczkę na ziemi leżącą,
Jak się domyślał do kusznika należącą,
A na niej widniał napis dość duży,
„Już blisko cel Twej podróży,
Już niedługo się spotkamy
Będę u podnóży klasztornej bramy.”

Dosiadł więc swego wierzchowca zamyślony,
Gdy nagle ujrzał kształt klasztoru nakreślony,
Szybko ruszył w stronę tego wielkiego dworu,
Licząc, że niedługo ujrzy wyraźniej mury klasztoru,
Tego samego wieczoru, ukazał mu się port,
A za morzem – wielki, klasztorny fort.
Został noc jedną w miasteczku małym,
Dał odpocząć trochę mięśniom obolałym,
A następnego dnia o samym świcie,
Przygotował się do wyprawy należycie,
I wybrał się szukać kapitana i małej łodzi,
Która niedługo w stronę klasztoru odchodzi.
Spotkał kusznika przy samej bramie,
Czekał na niego, chwycił go za ramie,
I poprowadził go do kwatery Arcymaga,
Który spotkania z nim się domaga.
Powiedział kusznik tylko słów parę,
Że obrał sobie cel, na bohatera miarę,
Że jest Łowcą Demonów, zło chce zniszczyć całe,
Choć szanse nie za duże, po prostu małe.
Uczył się bohater w klasztorze,
Chciał stawić czoła każdej potworze,
Po kilku miesiącach, jako zdolny uczeń,
Dostał od Arcymaga mapę, i kilka pouczeń,
I wyruszył w podróż, do pana terroru,
Z naukami wyniesionymi z klasztornego dworu.

Droga była ciężka, pełna zła, chaosu,
Bohater zyskał dużo rozgłosu,
Walczył z demonami każdego rodzaju,
A walki nie było widać skraju,
Jednak nic to było przy końcowej bitwie,
Przed którą nasz bohater się poświęcił modlitwie,
Prosił o pomoc i wsparcie bogów i bożki,
Żeby proste były jego do zwycięstwa ścieżki.
I wkroczył do komnaty, z magicznym toporem,
Stanął do walki z krwi amatorem,
Obydwaj potężni, wszystko się waliło,
Wszystko się ogniem piekielnym paliło.
Nikt nie był tak potężny, aby zwyciężyć drugiego,
Nie umiał zniszczyć bohater, demona złowrogiego,
Jednak mag wielki, resztką swojej mocy,
Przywołał potężne sługi do pomocy,
Przygwoździły demona sługi przeogromne,
Bohater skupił w sobie moce swoje nieskromne,
Bo wiedział już, jaki cel był jego życia,
Nie dane mu było podróży powrotnej odbycia,
Bowiem Pana Terroru pokonać nie można,
Zbyt potężna ta demoniczna istota dwurożna,
Musiał nasz bohater, byt swój poświęcić,
I samego Diablo w swoim ciele uwięzić.
Mag nasz zyskał sławę na wieki,
Jednak spokoju nie dozna, nigdy nie otworzy powieki,
Na wieczną walkę ze złem został skazany,
By Pan zła i Terroru, został zapomniany.

Polecamy Diablo 3 Sklep - tanie klucze do gier.

Ostatnia modyfikacja: 14.05.2012 13:32
Autor:
Polub naszą stronę:
Doceń naszą pracę, dzięki wyczerpującym komentarzom przyczyniasz się do rozwoju portalu.

Skomentuj wpis.

ERROR: si-captcha.php plugin: GD image support not detected in PHP!

Contact your web host and ask them to enable GD image support for PHP.

ERROR: si-captcha.php plugin: imagepng function not detected in PHP!

Contact your web host and ask them to enable imagepng for PHP.