Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności/Cookies.OK

Grasz jeszcze w Diablo 3?

Wyniki

Loading ... Loading ...

Diablo_3_fansite Diablo_3_PvPkomnatadusz.pl
Facebook.com - diablo3poland Youtube.com - diablo3poland Twitter.com - diablo3poland
Lubisz Diablo3.pl?

ad Ivgorod’em zawisły ostatnie dni jesieni a w powietrzu dało się już wyczuć pierwsze zimowe mrozy. Wraz z zajściem słońca i początkiem nocy, byłem bardziej niż szczęśliwy z możliwości schronienia się w tawernie. Wkroczywszy do głównej izby, odnotowałem specyficzne napięcie wiszące nad ławami. Pomimo godziny, pomieszczenie wydawało się zaskakująco puste. Ku mojemu zdziwieniu, wszyscy porozsiadali się w kątach izby, z centralnymi ławami zajętymi tylko przez jednego człowieka.

Mężczyzna zdawał się nie zwracać uwagi na otaczające zimno. Odziany był jak żebrak, mając na sobie nie więcej niż jeden owinięty wokół ciała kawałek pomarańczowego materiału, pozostawiający klatkę piersiową w połowie nagą. Głowę miał zupełnie ogoloną, z wyjątkiem bujnej, krzaczastej brody. Na szyi wisiały ogromne drewniane korale. Olśniło mnie: na czole wytatuowane dwie czerwone kropki, jedna większa od drugiej. Jak każdy doinformowany student ludzi i kultur naszego świata, musiałem zdać sobie sprawę, że oto przede mną siedział członek tajemnego i zamkniętego zakonu Mnichów Ivogrod’u (Monks of Ivogrod).

Słyszałem niepoliczalne fantastyczne historie o Mnichach, z pewnością obdarzone znaczącym upiększeniem. Skóra Mnichów, jak mówiły przekazy, była twarda jak żelazo, nieprzenikniona przez ostrze żadnego miecza bądź grotu strzały a ich pięści, mogły trzaskać skałę tak, jak łamie się gałązkę. Choć skromna postać przede mną, zdawała się nie mieć żadnego związku z tym co słyszałem i czytałem o mnichach, zbliżyłem się z zachowaniem ostrożności, wślizgując się na ławę naprzeciwko, poddając się jego ocenie. Skinął na mnie nieznacznym ruchem ręki.

„Ah, dusza na tyle odważna by usiąść koło mnie. Zbliż się przyjacielu.”

Postawiono przede mną jedzenie, nie pałałem jednak głodem, skupiwszy się bardziej na rejestrowaniu aspektów życia siedzącego koło mnie Mnicha. Bajał o swoim przekonaniu względem istnienia tysiąca i jednego boga, których to bogów można było znaleźć w każdym miejscu: Ogniu w czeluściach ziemi, wodzie w rzece i w powietrzu, którym oddychamy. Ładna historia. Jednak każdy rozsądny osobnik, musi zanegować takie widzenie rzeczy jako zwykłe przesądy – co i ja zrobiłem. Począł dalej opisywać ciągły trening swej duszy i ciała, jego niekończące się próby przekucia swego umysłu i cielesności w instrument boskiej sprawiedliwości. Tu zastanowiło mnie, jakiej to implementacji woli wymagałby jego legion bogów od jednego śmiertelnika.  Pytając dlaczego nie nosi ze sobą miecza, czy też jakiejkolwiek innej broni, zwyczajnie odparł: „Moje ciało jest moją bronią.” Poczym unosząc dłoń i pukając się w czoło dokończył: „Tak jak i mój umysł.”

Zupełnie niespodziewanie, miałem zostać świadkiem jego biegłości.

Grupka mężczyzn zbliżyła się do naszego stolika, zrzucając moją księgę na podłogę, strącając mnie z drogi i dobywając sztyletów pośród innego zbójeckiego oręża. Skupili się całkowicie na odosobnionej postaci Mnicha siedzącego naprzeciwko mnie. Mając przeczucie co do tego co nastąpi, wczołgałem się pod stół. Jak na jakiś sygnał, rzucili się do ataku.

Bez wstawania z siedziska, Mnich przyjął pierwszy cios, łapiąc wykonawcę za nadgarstek i rzucając go zupełnie od niechcenia przez ramię, trafiając nieszczęśnikiem w stojący nieopodal stół. Nagłość riposty Mnicha, oszołomiła adwersarzy i tak jak stali wryci w drewno podłogi, on wstał.

Wtedy się dopiero zaczęło.

Mnich stanowił płynną masę opanowanej energii, odpowiadając na każdy atak bez najmniejszej chwili na reakcję na jakikolwiek ból. Walczył rękami i nogami w sposób jakiego nigdy przedtem nie było mi dane widzieć. W swoim czasie, byłem świadkiem wielu pijackich bójek, ale to było coś zupełnie innego. Dźwięk kości łamanych z każdym uderzeniem kończyn Mnicha, mieszał się z jeszcze jednym, w którego rezonans nie mogłem uwierzyć: Mnich śmiał się pod czas walki, rechotał. Pozbywał się jednego po drugim, aż został tylko jeden.

Ten pozostały głupiec, chwycił krzesło, po czym cisnął nim w stronę Mnicha. Śmiejący się wcześniej osobnik, wywinął rękę na spotkanie z pociskiem, spotykając zamkniętą pięścią dębinę krzesła. Drewno rozpadło się na drzazgi, opadając bez zagrożenia wokół Mnicha.

„Nie oszukasz mnie demonie”, Mnich wycedził. Ręce ułożywszy wzdłuż ciała i wysunąwszy dłonie przed siebie, począł inkantować. Aureola białego światła otoczyła jego głowę, rosła i rosła w szerz coraz bardziej, aż całkowicie okryła ciało Mnicha. Zawył wściekle, a światło wystrzeliło na zewnątrz. Oblewając cel inkantacji, zerwało zeń skórę, odkrywając czerwonoskórego demona i następnie wyrzucając go za frontowe drzwi tawerny.

Mnich wyleciał z izby dokończyć robotę, jednak jego pojedyncze ruchy były zbyt szybkie bym mógł je dostrzec. Wydawało się, że jest tam siedmiu Mnichów, bezlitośnie okładających demona z każdej strony. Ogłuszony, demon potknął się. Mnich chwycił go za kark, uśmiechając się gdy tryskającą energią rękę wywijał za siebie. Cisnął otwartą dłonią w demona, którego ciało eksplodowało z momentem zetknięcia się z bijącą z prawicy mocą: skóra, mięśnie i kości rozerwane i tylko smród palonego ciała zawisną w powietrzu.

Nie uwierzyłbym w to nikomu, gdybym nie uświadczył tego własnym obojgiem oczu. Najwyraźniej opowieści o tych niezrównanych wojownikach nie były aż tak przesadzone jak z początku mi się zdawało.

O autorze.

Abd al-Hazir jest cenionym dżentelmenem, historykiem oraz uczonym. Ostatnio podjął się niespotykanego zadania: zbadania, klasyfikacji i złożenia w całość, informacji o unikalnych miejscach i istotach zamieszkujących nasz świat

Polecamy Diablo 3 Sklep - tanie klucze do gier.

Ostatnia modyfikacja: 21.10.2010 11:19
Autor:
Polub naszą stronę:
Doceń naszą pracę, dzięki wyczerpującym komentarzom przyczyniasz się do rozwoju portalu.

Skomentuj wpis.

*