Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności/Cookies.OK

Grasz jeszcze w Diablo 3?

Wyniki

Loading ... Loading ...

Diablo_3_fansite Diablo_3_PvPkomnatadusz.pl
Facebook.com - diablo3poland Youtube.com - diablo3poland Twitter.com - diablo3poland
Filtruj newsy: Wszystkie Newsy Blizzard Newsy Diablo3.com Newsy Diablo3.pl
Czekasz na PvP w Diablo 3? My również!

„Stay a while and listen…” Wywiad z Michael’em Gough’em (Deckard Cain)

Pokrewny nam tematycznie serwis diablofans.com, zamieścił autorski wywiad z aktorem podkładającym głos dla Decard'a Cain'a - Miachel'em Cough'em. Wywiad skupia się raczej na podejściu aktora do postaci (i to nie tylko do Decard'a Cain'a) oraz na samym artyście. Nie będzie więc większego wglądu do samej gry, pojawią się jednak wcześniejsze części i wrażenia z obecnej.

I jeszcze coby rozwiać wątpliwości, może niektórzy z was słyszeli, że 17 marca, w wieku 94 lat odszedł Brytyjski aktor Michael Gough, którego najlepiej chyba pamiętamy z roli kamerdynera Bruce'a Wayne'a, z Batman'ów przed Chris'em Nolan'em. Naturalnie, bohater tego wywiadu, pomimo dzielenia imienia i nazwiska ze wspomnianym Brytyjczykiem, żyje i ma się dobrze.

Jedziemy.

DiabloFans: Co cię pierwotnie zainteresowało w aktorstwie głosowym?

Michael Gough: Cóż... W aktorstwo zacząłem się bawić dość późno, bo dopiero w koledżu. Szykowałem się właśnie do ukończenia koledżu i właściwie dla kaprysu, zauważyłem porozwieszane po kampusie plakaty, zapraszające na przesłuchanie do jedno-aktowej sztuki... No i pomyślałem, że "może fajnie by było tego spróbować przed odejściem ze szkoły". Zawsze lubiłem czytać na głos i kręciła mnie muzyka, pomyślałem więc, że fajnie by było czegoś takiego spróbować. Poszedłem więc na przesłuchanie i dostałem się do jednej z tych jedno-aktowych sztuk i było to właściwie jedno wystąpienie ale złapałem bakcyla. Wydawało mi się, że może to być coś, czego rzeczywiście chciałbym spróbować na dłuższą metę, zostałem więc przy aktorstwie na kilka następnych lat, zdobywając w końcu tytuł magistra z teatru [Master's Degree in Theatre - przyp. Red.].

Przeniosłem się do Los Angeles i próbowałem grać gdzie się dało, chodziłem na przesłuchania... O samym aktorstwie głosowym nie myślałem w tym momencie i chyba nawet nie zdawałem sobie z niego specjalnie sprawy. Nie pamiętam nawet jak się o tym dowiedziałem, możliwe, że ktoś mi to zasugerował. Skończyłem jednak kurs podkładania głosu i to naprawdę pomogło. Dało mi to jakieś pojęcie, na temat tego, jak wygląda w rzeczywistości praca głosem. Kobieta która prowadziła te zajęcia była bardzo pomocna, cały czas mnie dopingowała i w końcu skończyłem ze swoim własnym agentem i zacząłem chodzić na przesłuchania podkładania głosu. Kiedy zacząłem dostawać angaże tu i tam, pomyślałem sobie, że może powinienem się tej ścieżki przez jakiś czas trzymać. Myślę, że ziarno tego wszystkiego zostało zasiane gdy byłem jeszcze dzieciakiem, kiedy to siadałem sobie w moim pokoju i bawiłem się swoim głosem, udając TV, etc. gdy nikt inny nie słuchał. Zmierzałem do tego chyba trochę naokoło, jednak kiedy już załapałem, zdałem sobie sprawę jak dużo mi to daje frajdy, i że zaczynałem dzięki temu zarabiać tu i ówdzie.

DiabloFans: To jest akurat naprawdę ciekawe...

Gough: Nadal sporo pracowałem w teatrze, tutaj, w Los Angeles. Tyczy się też tego pewna anegdota. Otóż kilku moich znajomych, miało małe, lokalne, weekendowe radiowe show i wiedzieli, że jestem aktorem, i że właśnie się przeprowadziłem do LA, spytali się mnie więc, czy nie chciałbym zrobić dla nich kilku reklam radiowych do ich show. Zrobiłem je więc i zachowałem sobie na taśmie i kiedy chciałem się dobrać do tego agenta aktorów podkładających głos (kobieta która nas o tym uczyła, dała mi jej imię i zasugerowała, żebym zadzwonił), zadzwoniłem do niej pierwszy raz i właściwie powiedziała mi "dzięki, ale nie dzięki - nie jestem zainteresowana". Jak już mówiłem, kobieta prowadząca zajęcia bardzo nas dopingowała i powiedziała mi, żebym odczekał trochę i spróbował jeszcze raz, ponieważ uważała, że jestem wystarczająco dobry by ta agentka była mną zainteresowana. Zadzwoniłem jeszcze raz po kilku tygodniach i chyba musiałem ją złapać jak akurat miała kilka minut i powiedziałem, że "namówiono mnie do spróbowania kontaktu z panią jeszcze raz, i że mam kilka reklam radiowych przy sobie, i że mogę je teraz pani puścić". Ona powiedziała coś w rodzaju, "No... Uh... no, OK". Przystawiłem słuchawkę do kaseciaka i zwyczajnie puściłem jej te reklamy, zainteresowała się i powiedziała, żebym zadzwonił za jakiś tydzień. Chwilę to zajęło ale złapałem ją w odpowiednim momencie, puściłem jej te kilka reklam, wszystko się jednak udało i do dzisiaj pracuję z tą samą agentką, co zresztą jest koniecznością, jeśli chce się to robić. Tak czy owak, tak się właśnie zaczepiłem.

DiabloFans: Myślisz że jest różnica między podkładaniem głosu do animowanych seriali i interaktywnych gier?

Gough: Cóż... Tak jakby... Myślę, że jeszcze jakiś czas temu, kreskówki i animacje były, ogólnie, trochę bardziej "kreskówkowe". To zależy czy jest to coś dla Disney'a, czy może jest to coś z bardziej śmiesznymi, cudacznymi postaciami. Ogólnie wiele gier jest bardziej "realistycznych" niż kreskówkowych i odjechanych. Oczywiście we wszystkim są wyjątki. Z pewnością jedną z różnić jest to, że gry są zazwyczaj bardziej brutalne i intensywne niż kreskówki. Przemoc w kreskówkach jest najczęściej, no wiecie, trochę prześmiewcza i urocza, no chyba że mówimy o takich bajkach jak Batman, Justice League, etc. Aktorstwo głosowe dla gier może się też częściej odbić na twoim głosie, ponieważ mamy dużo przemocy, mutacji, atakowania, umierania, etc... Jest fajnie, jednak były takie chwile, gdy uszkadzałem sobie struny głosowe, ze względu na liczbę podejść. Na przykład mogą ci powiedzieć "teraz zostajesz zbity przez ogień i chcemy zrobić krótką, średnią, długą i bardzo długą wersję... a teraz zostajesz rozerwany na kawałki!" Jedną z fajnych rzeczy w grach jest to, że ze względu na ciągłą ewolucję i warstwy, czasami możesz naprawdę dać się wciągnąć. Jest tyle różnych możliwości, w zależności od tego gdzie gracz pójdzie, opowieść cały czas się rozwija.

DiabloFans: Tak, dokładnie, masz na myśli wiedzę i tło historyczne?

Gough: Tak, w istocie. Jednak gdy sprowadzamy to wszystko do gier i kreskówek, po prostu określasz kim jest dana postać i zaczynać używać wyobraźni, podpartej wskazówkami reżysera. Warto wspomnieć, że w przypadku kreskówek, zazwyczaj nagrywa się w towarzystwie innych ludzi; pozostałych członków obsady, więc wszyscy grają ze sobą nawzajem. W przypadku gier, najczęściej wszystko nagrywamy samodzielnie. Może kilka razy się trafiło, że było więcej aktorów, jednak zazwyczaj, częściej jest nam dane grać z innymi przy kreskówkach niż przy grach. Właściwie we wszystkich grach, w których brałem udział, nagrywałem samemu, razem z reżyserem i scenarzystą/producentami, jednak nadal będąc jedynym aktorem, więc opierasz wszystko na tym co ci mówią i kontekście tego, co się dzieje. Można to chyba przyrównać do green screen'ów w produkcjach fabularnych, gdzie green screen'em jest tu kontekst historii i wskazówki ekipy z którą nagrywasz.

DiabloFans: Właśnie przeglądam wszystkie gry w których brałeś udział i sporo tego jest. Jak myślisz, które z postaci oddałeś najlepiej i dlaczego?

Gough: Deckard Cain jest z pewnością jedną z nich. Jest świetny! Jeszcze jedna, która w pewnym sensie zyskała status kultowej, pochodzi z Gears of War (1, 2 i 3). Choć nie jest to za każdym razem ta sama postać, chodzi o braci Carmine. Pierwszy z nich, Anthony, ginie w pierwszej części, potem drugi, Benjamin, pojawia się w drugiej części i też mu się umiera, po czym mamy nadchodzącą trzecią część, w której będzie Clayton. Bracia więc pojawiają się alfabetycznie. Mam nadzieję, że jest to duża rodzinka z wieloma braćmi!... Nie jestem akurat pewien, czy trzeci z braci, Clayton, żyje czy umiera, to jest tajemnica. Pozostawili sprawę wielkiemu losowaniu fanów, więc nawet nie wiem. Nie przekonamy się, dopóki gra nie wyjdzie. Wszyscy jednak sprawili mi wielką frajdę. Jeszcze jedno co ostatnio robiłem i było przy tym sporo zabawy, nazywało się Saints Row i był tam ten jeden koleś, który był takim śmiesznym, starym, przykrym zgredem... Było też Vampire: Bloodlines, które miało jeszcze jedną postać, która zapadła mi w pamięci. Saddler z Resident Evil byłby kolejną. Było też jedno an Wii, zwało się Medieval Games i byłem tam narratorem. Też był zabawny. Był takim przegiętym, sarkastycznym, Monty Python'owskim Brytyjczykiem. Wszystko właściwie jest przyjemne, gdy naprawdę masz w co zatopić zęby. W niektórych grach masz tylko kwestie w rodzaju "Incoming!", albo "Suspect in custody Sir", które mogą nie mieć specjalnie dużo kontekstu w danym momencie.

DiabloFans: Jakie były różnice w twojej pracy przy Call of Duty/Gears of War w porównaniu do Diablo 3?

Gough: Jak dla mnie, przy Gears of War było o wiele więcej napięcia i przemocy. Choć do pewnego stopnia sprawia to frajdę, bo możesz dać po bandzie i zaszaleć, może się to odbić na twoich strunach głosowych. Nie wiem w sumie jak inaczej na to odpowiedzieć, po prostu inaczej się dostrajasz do każdej postaci. W pierwszych dwóch częściach Gears of War, bracia Carmine są właściwie młodocianymi napaleńcami, rwącymi się do jakiejkolwiek zawieruchy, jednocześnie wciąż przerażonymi tym, co się wokół nich dzieje. Typy w rodzaju "SIR, YES SIR!" tyle że skomplikowani.

DiabloFans: To takie świeżaki, jak rozumiem.

Gough: Tak, dokładnie, a to praktycznie jest tak odległe Deckard'owi Cain'owi jak tylko się da. On jest stary, mądry, żyje już od prawie stu lat, etc. Kolejna sprawa, to że znacznie ewoluował z trzecim Diablo, jako że wcześniej, był on właściwie tylko naszym przewodnikiem. Mówił ci gdzie masz iść, wystrzegać się tego i tamtego, że musisz zebrać tyle tego, bardzo się od tego czasu zmienił. W Diablo III mamy całkiem ciężkie emocjonalne rozterki z Deckard'em i bardzo fajnie, że właśnie tak zostało to wyjaśnione.

DiabloFans: Co ci się najbardziej podoba w roli Deckard'a Cain'a?

Gough: Podoba mi się jego pokrętne poczucie humoru i to, że czasami robi się nieznośny i niecierpliwy, pomimo tego, że ma ci pomagać i przekazywać wiedzę. Gdy ludzie nie będą na niego zwracać uwagi, będzie się skarżył, jak to "Nikt nigdy nie słucha!" i będzie się bardzo frustrował. Fajnie mieć takie małe smaczki dodające trochę humoru. Dla mnie zawsze fajnie jest grać taką postać, która może się trochę wkurzyć i zrzędzić. Tak naprawdę, jedną z pierwszych moich postaci, przy której mogłem coś takiego robić był... Gofer z Misia Puchatka. To ten co gwiżdże jak gada i to co się właśnie w nim podobało, to to jego zapracowanie i nieznośność. "Mam pracę, mam tunele to wykopania, a wy tu za dużo hałasu robicie. Muszę wracać do pracy!" Fajnie jest grać wkurzonego i poirytowanego... jednocześnie mającego złote serce, które Cain właśnie ma. Fakt tego, że jest mądry i chce ci pomóc; ma tą całą wiedzę i informacje, które chce ludziom przekazać i to właśnie z tego powodu się cały czas denerwuje, bo ludzie nie chcą go słuchać. Myśli sobie "wiem jak wam pomóc".

DiabloFans: Co do tego humoru, o którym mówisz, czy to był twój wkład, czy może było to w scenariuszu?

Gough: Chyba trochę z obu. Dawniej, kiedy jeszcze ta postać nie miała specjalnie dużo osobowości. Pracowałem wtedy chyba nad czymś innym, dla jednej z firm z pod tej samej egidy i Blizzard, powiedział że robią nową grę, jest taka i taka postać i chcieliby żebyś spróbował się z nią... Coś jak Sean Connery. W miarę jak nabierało to kształtów, myślę że właśnie wtedy stworzyłem sporą część jego osobowości, humoru i w miarę jak to ewoluowało, coraz więcej z tego trafiało do scenariuszy.

Nie wiem, czy kiedykolwiek słyszeliście Deckard Cain Rap; Zaczęło się to jako żart po zakończeniu jednej z sesji nagraniowych - kompozytor Blizzard'a podłożył już ścieżki tła. Mieli trochę spisanego tekstu i powiedzieli, że chcą tego spróbować dla żartów. Zacząłem nagrywać spisane zwrotki, wymyślać własne i w końcu rapować... Myślę, że mogę sobie przypisać jakąś połowę tekstu, który tam w końcu trafił.

DiabloFans: Co do Rapu, czy to oni się do ciebie z tym zwrócili? Czy może sam na to wcześniej wpadłeś i po prostu niczego jeszcze nie miałeś okazji z tym zrobić?

Gough: Nie mogę sobie przypisać tego pomysłu. Było to coś, na co oni wpadli i tak jak mówiłem, ktokolwiek robił muzykę i podkładowe ścieżki, miał już je gotowe wcześniej. Nie jestem pewien co chcieli z tym dalej zrobić, może miał to być Easter Egg czy coś w tym rodzaju... Z pewnością jednak, Cain Rap był ich pomysłem. Słyszałem nawet że niektórzy brali niektóre z tekstów z YouTube i wykorzystywali je do psikusów przez telefon. To była naprawdę ciekawa i zabawna postać, nieporównywalna z żadną inną. Mijają całe lata gdy nie mam do czynienia z grą, on jednak trwa a ja uwielbiam ponownie przywracać go do życia.

DiabloFans: Na ile kreatywności ci pozwolono? Powiedzmy, co do akcentu, tekstu, dźwięków pobocznych, etc...

Gough: Jak już jest scenariusz, nie mogę sobie raczej na za dużo pozwolić. Niektóre zdania lub gramatyka mogą brzmieć inaczej po wymówieniu, jednak jak już postać jest ustalona, pozostajesz ściśle przy spisanych kwestiach. Myślę że można powiedzieć, że w przypadku wyjścia Diablo III, jest przy tym trochę więcej emocji. Nie zmieniają one koniecznie głosu czy akcentu, brzmi on jednak trochę inaczej, ze względu na to co się dzieje w tle. Cain przechodzi przez rzeczy, których raczej nigdy wcześniej nie doświadczył i przez to brzmi trochę inaczej.

DiabloFans: Teraz, gdy jest już znacznie starszy w trzeciej części serii, czy wpłynęło to na twoje podejście do postaci?

Gough: Tak, tak, akurat zależało im na tym. Postarzał się, przez co jego świat też się zmienił. Nie mogę wam tak czy owak za dużo powiedzieć, ale brzmi on jak starsza wersja siebie samego.

DiabloFans: Wiem, że raczej nie możesz się wdawać w szczegóły, ale będziesz może podkładał głosy w D3 dla innych postaci niż Cain?

Gough: Ummm.....! Zrobiłem jeszcze kilka innych rzeczy, nie pamiętam nawet jak tam się zwały, ale to byli chyba jacyś Barbarzyńcy. Mało było nawet tam mówienia, bardziej był to język dźwięków, pomrukiwań, krzyków, warczeń. Widziałem kilka obrazków z nimi i wyglądali, no wiecie, jak bestie, przerażający. Robiłem więc jeszcze kilka innych rzeczy, ale Cain był najważniejszy.

DiabloFans: W trzeciej grze, [Cain] ma adoptowaną córkę. Czy Cain się w ogóle przez to zmienił? Widać to w jego kontaktach z nią?

Gough: Myślę, że bezpiecznie można tak powiedzieć. Nie wiem co się tam jeszcze wokół niego dzieje - wypuszczają jak najmniej informacji na ten temat, więc nie powiedzieli mi niczego, poza tym co powinienem wiedzieć. Ale tak, myślę że jego relację z nią dodały do jego postaci kolejny wymiar, dlatego, że zwyczajnie tym razem stoi za nim więcej emocji niż kiedykolwiek wcześniej. Musi się teraz martwić o zupełnie inne rzeczy w różnych momentach fabuły, o swoje życie i całą resztę. Jestem pewien, że miało to swój wpływ.

DiabloFans: Blizzard dużo mówił o chęci zróżnicowania reakcji NPC'ów na każdą z klas. Odbiło się to również w jakiś sposób na Cai'nie?

Gough: Nie jestem... pewien. Nie jestem dokładnie pewien z kim i z iloma dokładnie postaciami wchodzi on w interakcje. Jak już mówiłem wcześniej, nagrywam wszystko sam i w towarzystwie innych ludzi z Blizzard'a, w rodzaju Reżysera Głosów i Scenarzystów, którzy mają mi pomóc, jestem jednak jedynym aktorem głosowym. Wiele z tego co robi, to raczej wewnętrzne procesy myślowe, podczas których nie wchodzi koniecznie w jakiekolwiek interakcje. Są jednak znowu takie kwestie, co do których nie masz pojęcia jak zostaną wykorzystane, nie jestem więc pewien czy mogę na to konkretnie odpowiedzieć.

DiabloFans: Wracając do wcześniejszych gier, wiem że grałeś również Sorcerer'a w Diablo I. Wspominałeś, że postacie nie miały właściwie osobowości, jak więc różnicowałeś portretowanie tych postaci?

Gough: Czasami się zdarza, w kreskówkach i grach wideo, że możesz grać więcej niż jedną postać. Musisz robić sobie notatki w głowie i mieć nadzieję, że wpadniesz na coś, co różni się na tyle, by te postacie nie brzmiały tak samo. Pamiętam również z poprzednich, że był Kowal, który miał taki wkurzony, Szkocki akcent. Miał trochę inny akcent od Sean'a Connery'ego, który jest bardzo Szkocki, ale ten gość miał to swoje "HEJ, ty tam! Choć no tu! Oooh, popatrz na ten wielki, napęczniały..." ['HEY, you there! Get over here! Oooh, look at this great bloated...']. O ile lista postaci nie jest za długa i reżyser wraz ze scenarzystami pomagają ci trafić w sendo, można różnicować podejście całkiem sprawnie.

DiabloFans: Przejdźmy do Diablo II, jak długo trwały prace? Około ilu godzin ci zajęło nagranie wszystkich kwestii Cain'a?

Gough: Trudno powiedzieć. Nawet przy Diablo III, było kilka różnych sesji, bo cały czas coś zmieniali, ściągali więc mnie coby coś zrobić jeszcze raz... Sesja trwa zazwyczaj kilka godzin i nawet nie pamiętam ile ich było przy wcześniejszych a nawet ile było przy tym. Pamiętam jedną, przy której robiłem inne niż Cain'a głosy dla Diablo III, te wszystkie pomrukiwania i całą resztę... wykończyło mnie to. Na szczęście był to Piątek, miałem więc cały weekend na odzyskanie sił. Trudno powiedzieć ile godzin w sumie. Ludzie, którzy grają pierwszoplanową postać w dużej grze, jak gość, który grał Marcus'a w Gears of War na przykład, mogą mieć strony i strony i całe strony tekstu... wiele, wiele godzin. Nigdy akurat nie było mi dane zrobić czegoś tak długiego, Cain nie jest akurat pierwszoplanową postacią, która jest w grze cały czas, więc to zależy. Dla mnie są to 3 - 4 godziny za każdym razem i w zależności od tego ile jest sesji, godziny się mnożą.

DiabloFans: Nie jest to więc coś, co możesz zrobić w jeden czy dwa dni i mieć z głowy? Pracujesz nad tym czasami tygodnie i jeszcze musisz czasem wracać na poprawki?

Gough: Często idzie zrobić wszystko w ten jeden czy dwa dni. Przy tym [Diablo III] było trochę inaczej, tak jak przy Gears of War. Ściągali cię po kilku tygodniach i/lub na przestrzeni kilku miesięcy również musiałeś wracać. Były jeszcze inne gry, przy których praca tak wyglądała, jednak większość z nich, to jeden, dwa, może trzy spotkania i koniec. Jak mówiłem, nie grałem jeszcze niczego pierwszoplanowego, jednak w oparciu na ilość kwestii, może to być wiele, wiele sesji.

DiabloFans: Jaka jest do tej pory twoja ulubiona kwestia Deckard'a Cain'a?

Gough: [śmiech] Przypomina mi się kilka rymów z rapu, ale co do gier... Muszę powiedzieć, ze względu na to, że jest jeszcze świeża i miała trochę większe znaczenie, i nie mogą wam niczego wyjawić, myślę jednak, że ostatnie zdania, które wypowiadam w Diablo III są moimi ulubionymi. Oczywiście, gęba na kłódkę. Poza tym, wszystko to, gdzie wyłażą uczucia Cain'a i jego osobowość, gdzie jest niecierpliwy i jednocześnie przejęty. Jest jedna kwestia z Cain Rap, jedna z tych, które wymyśliłem, coś o Baal'u... Coś o tym, jak to Duży Zły Baal był pierwszym w kolejce na Wyprzedaży Zła, [śmiech]. Naprawdę, wszystkie kwestie Cain'a są przyjemne ze względu na jego ostateczne spojrzenie na istotę rzeczy. Pamiętam co się z nim działo podczas jednego z ostatnich nagrań do Diablo III i fajnie było pracować z dodanymi wymiarami emocji, jednak znowu... nie mogę niczego wyjawić.

DiabloFans: [śmiech] Nie ma sprawy. Muszę spytać, podkładałeś różne głosy tu i ówdzie, (Shrek, Griswold i Gofer) pamiętasz wszystkie z nich? Czy może zapominasz niektóre a pamiętasz tylko te co ważniejsze?

Gough: Mam całkiem dobrą pamięć co do brzmienia głosu, nie koniecznie co do kwestii. Tak, raczej pamiętam, o ile nie jest to coś bardzo głęboko osadzonego w moich bankach pamięci, jednak gdybym tylko to usłyszał, od razu by mi wróciło. Zabawne, ktoś ostatnio mi wspomniał, że widział wideo/DVD serialu Felix the Cat, który grano jakieś 15-20 lat temu, chyba wczesne lata 90-te. Był jeden epizod, w którym podkładałem głos Bermuda Triangle [Trójkąt Bermudzki - przyp. Red.] Widzisz trójkąt, z rękami i nogami i wielki gruby nos i wszystko unosi się na oceanie. Wymyśla sobie nagle, że chce podpłynąć do brzegu i walnąć w duże miasto... nic nawet nie mówi, po prostu wydaje dźwięki jak wielki głupkowaty kretyn. Powiedzieli mi, że to jedna z ich ulubionych postaci i że nic nie mówi, tylko wydaje te głupkowate kretyńskie dźwięki i się śmieje, zapamiętałem to jednak. Więc jeśli ktoś spyta "Hej, możesz zrobić Trójkąt Bermudzki?" Będę w stanie... nic trudnego w brzmieniu jak głupkowaty kretyn! Myślę, że całkiem dobrze pamiętam większość postaci, szczególnie tych, które się powtarzały lub chwilę zajęły. Ktoś ostatnio mnie prosił o wywiad odnośnie postaci Colonel'a Spigot'a z TaleSpin Disney'a. Kolejna świetna postać z manią welkości etc. Myślę, że większość z nich pamiętam. Macie jakieś życzenia?

DiabloFans: To szaleństwo, że możesz grać te wszystkie głosy. Robiłeś Gears of War, Call of Duty, Starcraft'a... Po prostu nie kumam jak ty możesz grać te wszystkie głosy.

Gough: Spróbuj sobie wyobrazić puszczenie ich wszystkich naraz i przesłuchanie, dojrzałbyś trochę podobieństw. Choć, nie jestem do końca pewien. Będąc dzieckiem, było to coś, czym się bawiłem w swoim pokoju. Nawet oglądając TV, próbowanie naśladowania czegokolwiek co było w TV, a i dobre ucho do muzyki pomagało. Usłyszenie czegoś i kombinowanie jak to odegrać wokalnie... cała ta fascynacja tym, do czego twój głos jest rzeczywiście zdolny. Ale oczywiście nie rozchodzi się tylko o brzmienie twojego głosu... są zamiary i prawda na każdą postacią i cały aspekt gry aktorskiej, który za tym idzie, dając w końcu możliwość stworzenia wiarygodnej i wciągającej postaci. Akurat dzisiaj wróciłem od nauczyciela głosu/trenera, który pomaga mi utrzymać formę, głównie w związku z obrażeniami, które odniosłem od tego całego wrzasku i przeginania etc. z gier wideo. Z pewnością, trzeba na to uważać i staram się przynajmniej utrzymać obecny stan, byleby go tylko nie pogorszyć. Zabawne, pytaliście o Tassadar'a i nie jestem do końca pewien czy pamiętam jak on brzmiał, pamiętam jednak, że miał być ciężki i mroczny. Wokalnie, brzmienie może nawet zależeć od pory dnia. Jako że wróciłem właśnie z lekcji, mój głos może w tej chwili zejść trochę niżej niż zwykle, jest bardziej elastyczny. Czasami nie mogę go w ogóle doprowadzić tak nisko... a czasami o wiele wyżej. Pora dnia, a nawet to co jadłem danego dnia, może wpłynąć na mój głos. Odpukuję w niemalowane, że nadal jestem w stanie to robić, jednocześnie żyjąc z tego. Jest sporo lepszych i gorszych momentów, dużo przesłuchań, przepraw i pracy coby to wszystko utrzymać, czuję się jednak farciarzem, że mogłem to w sobie odkryć i robić to przez jakiś czas... z pewnością jestem z tego powodu szczęśliwy i wdzięczny.

DiabloFans: Na koniec, masz w planach pojawienie się na tegorocznym BlizzCo'nie? Wiem, że rok temu byłeś.

Gough: Fajnie by było! Rok temu byłem pierwszy raz. Dostałem telefon z Blizzard'a i powiedzieli mi, że kompletują grupę aktorów głosowych z różnych gier, i że mnie zapraszają - jeśli mnie znowu zaproszą, bardzo bym chciał przyjść. BlizzCon mnie zwalił z nóg. Zazwyczaj co roku jestem na NAMM [National Association of Music Merchants - przyp. Red], które jest tym wielkim konwentem przemysłu muzycznego w Anaheim... jest po prostu nieprawdopodobnie wielkie i gigantyczne. Kilak razy byłem też na ComicCo'nie, BlizzCon jednak był niesamowity, bo jest skupiony na garstce gier i naprawdę niezwykle było zobaczyć tych wszystkich ludzi, te wszystkie monitory i rozgrywki z okazji turniejów, panele, etc.... cały ten ferwor i pasję skupioną w jednym miejscu. Szaleństwo. W najlepszym znaczeniu tego słowa.

Polecamy Diablo 3 Sklep - tanie klucze do gier.

Ostatnia modyfikacja: 23.03.2011 10:02

Bądź na bieżąco z wszystkimi wydarzeniami ze świata Diablo 3!

Polub naszą stronę:
Doceń naszą pracę, dzięki wyczerpującym komentarzom przyczyniasz się do rozwoju portalu.

Skomentuj wpis.

ERROR: si-captcha.php plugin: GD image support not detected in PHP!

Contact your web host and ask them to enable GD image support for PHP.

ERROR: si-captcha.php plugin: imagepng function not detected in PHP!

Contact your web host and ask them to enable imagepng for PHP.