Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności/Cookies.OK

Grasz jeszcze w Diablo 3?

Wyniki

Loading ... Loading ...

Diablo_3_fansite Diablo_3_PvPkomnatadusz.pl
Facebook.com - diablo3poland Youtube.com - diablo3poland Twitter.com - diablo3poland
Diablo3.pl - encyklopedia dla graczy Diablo III > Patrycja Skoczykłoda – Kropla
Lubisz Diablo3.pl?

Kropla

Ciężkie krople deszczu rytmicznie uderzały w kaptur, ich bliźniacze siostry bez ustanku spadały na błotnisty trakt. Monotonny dźwięk deszczu i błotnego mlasku kopyt przerwał kolejny odgłos dobywający się z brzucha odzianego na czarno jeźdźca.

Powinienem był zatrzymać się w Duncraig, w karczmie Pod Srebrnym Lisem – pomyślał Maks – Do Tristram jeszcze sporo drogi, a zapasy w jukach nie starczą dla dwojga. Chyba, że…

– Fuks! Masz ze sobą jakieś żarcie?

– Co? A…żarcie – no trochę słoniny i jakiś suchar się znajdzie. Myślałem, że oprócz towarzystwa dostanie mi się nieco z twych juków – przecie masz je wypchane po brzegi!

– To źle myślałeś.

Maks zaklął w myślach. Zgodził się na towarzystwo Fuksa, bo myślał, że podróż minie szybciej z jakimś kompanem. Gdyby mógł podjąć tę decyzję jeszcze raz, odjechałby sam pod osłoną nocy. Niestety – Fuks przykleił się do niego jak rzep do psiej dupy i nie dał się zniechęcić do podróży. Tak na prawdę, palladyn Fuks miał na imię Marlo, ale od dawna nikt tak na niego nie mówił. Kiedyś nawet miał żonę – Galę, ale jego pociąg do kielicha skutecznie zabił w niej jakiekolwiek pozytywne uczucia. Fuks wielokrotnie i z upodobaniem opisywał ich ostateczną kłótnię. Gala miała dość jego pijaństwa, więc utopiła w ostatniej beczce wina kota i poszła na targ. Gdy wróciła, zastała Fuksa przy beczce – pijanica skręcał mokre ciało zwierzaka nad otwartą gęba i powtarzał – Jeszcze kropla koteczku! Ponieważ ksywa Fuksa nie brała się z nikąd, po rozstaniu z żoną związał się z młodsza i ładniejszą, której nie przeszkadzało ani jego picie, ani upodobanie do wypraw.

Maks wyruszył do Tristram z powodu informacji otrzymanej od kumpla, tam miał dostać dobrze płatną robotę. Jego rodzice już dawno nie żyli, ale Maks traktował to jako zaletę. W końcu zarówno ojciec jak i matka nie pochwalali jego wyborów. Ojciec chciał z niego zrobić maga, matka wolałaby rycerza lub mnicha – skończyło się na wszystkim po trochu. No może bez tego mnicha – po jaką cholerę ktoś miałby rezygnować z chędożenia? Maks umiał czarować, biegle władał mieczem i narzędziem zbędnym mnichom. Wiadomość od kumpla nakazywała bezzwłocznie ruszyć do Tristram i skontaktować się z Deckard Cainem. Ruszenie w drogę było wynikiem wiary w dobre intencje starego druha i lekka sakiewka. Zadanie, choć tymczasem okryte tajemnicą wymagało nietypowych umiejętności i jego cena mogła być poddana negocjacjom – to budziło nadzieje na pełną sakiewkę i brzuch.

Jechali ciemnym lasem, korony drzew częściowo osłaniały przed zimnym deszczem. Niespodziewanie, wśród gąszczu drzew zamigotała latarnia. Palladyn odezwał się z radością w głosie:

– Hej! Ktoś przed nami jedzie. Pewnie jakiś konwój, skoro jadą ze świetlikiem. Jedźmy do nich, w kupie raźniej!

Fuks wyrwał do przodu zanim Maks zdołał mu to odradzić. W połowie drogi do latarni, palladyn spadł z konia jak zepchnięty niewidzialną ręką. Z krzaków wyłoniło się kilku zamaskowanych krasnali, którzy zaczęli okładać go tępymi końcami nadziaków. Maks ruszył mu na pomoc, ale zanim zdołał skrzyżować swój miecz z bronią przeciwników, usłyszał jak ktoś woła go po imieniu.

– Niech mnie ktoś wydutka! Toć to Maks! Chłopie, co ty robisz sam w tym lesie?

– Nie sam, okładacie mojego kompana.

– Chłopcy, ostawcie! Odwrót! Oddajcie mu to, coście zabrali! – krasnal zdjął chustę zamotaną na twarzy i uśmiechnął się żółtymi zębami – Gadaj co tu robisz?

– Wiesz Yula, lepiej wyglądasz z tą szmatą na gębie – powiedział Maks – a idę tędy do Tristram.

Pobity palladyn zbierał się z ziemi z nienawiścią patrząc na krasnoludy stojące wokół. Chociaż oddali mu jego pusty trzos, żaden z nich nie przepraszał ani nie pomógł mu wstać. Wzbierającą w nim złość dało się jedynie wyczuć w tonie głosu.

– Może mnie przedstawisz? Zostałem napadnięty, uwolniony i nawet nie wiem komu podziękować czy napluć w mordę!

– Poniechaj Fuks. Yula – to palladyn Fuks – moczymorda, podróżnik i rycerz. Fuks – to Yula i jego chłopcy – ich pasja to alternatywne źródła dochodu.

– Dobrześ to określił Maks ! – Yula zarechotał – Jak chcesz, to doprowadzimy was do skraju lasu. Takich latarenek jak nasze może być tu więcej. Tobie nic nie grozi, ale szkoda, żeby imć Fuks znowu wjechał prosto na linę zawieszoną między drzewami. Hubercik! Leć po latarnię, ruszymy z nimi w drogę!

Światło widoczne z oddali opadło na wysokość krasnala i zaczęło się zbliżać do grupy. Krasnale i obaj jeźdźcy ruszyli w drogę. Pierwszy etap podróży zwieńczy postój na leśnej polanie. Krasnoludy złowiły dorodnego dzika, który upieczony na rożnie nasycił całą ekipę. Okazało się, że Fuks w swoich jukach miał nie tylko słoninę i suchary, ale całkiem spory antałek miodu. Udany popas dodał sił podróżującym, a droga do Tristram zdawała się przefruwać pod kopytami koni.

Już niemal wychodzi z lasu, gdy przy nikłym świetle księżyca zaatakowała ich zgraja kościei. Było ich tak wielu, że próba dotarcia do szamana wskrzeszającego agresorów graniczyła z cudem. Maks pozostawił walkę w tłumie krasnalom i wkrótce znalazł się na przylegającym do lasu starym cmentarzysku. Tak, to tu znajdował się szaman. Jeszcze nie zdołał zauważyć, że nie wszystkie ofiary udało mu się otoczyć swoim zastępem umarlaków. Maks skoncentrował swoją moc i wysłał w kierunku głównego wroga kulę ognia – w ostatniej chwili dostrzegł, że szaman w ułamku sekundy odbił czar. Jednym z wyćwiczonych odruchów wyczarował tarczę i odbił własną kulę w kierunku walczących mając w duchu nadzieję, że trafi ona w kościei. Nie czekając na kolejny ruch wyskandował zaklęcie glaciera, którym zmroził szamana. Czuł, że energii nie starczy na żaden spektakularny heks, więc dobył miecza, doskoczył do zmrożonego szamana i potężnym cięciem wyprowadzonym z bioder odciął mu głowę. Uzupełnił manę i nie zwlekając, rzucił się na pomoc swoim towarzyszom. Odłupując kończyny kolejnym potworom, nawoływał swoich druhów do zebrania się po jednej stronie, by móc pokonać kościeje magią nie czyniąc szkód wśród swoich sprzymierzeńców. W końcu oddzielił wrogów ścianą ognia i zmiażdżył ich karkasy deszczem meteorytów. Fuks i dwóch krasnali zajęli się przeszukiwaniem pobojowiska, a Maks pomógł Yuli pochować kilku krasnali poległych w boju. Słońce wyłoniło się zza gór, wiatr przegonił resztę chmur. W milczeniu ponownie ruszyli w drogę.

Przekroczyli bramę Tristramu i tu rozeszły się drogi kompanii. Maks ruszył w kierunku studni, wiedział bowiem, że właśnie tam ma odnaleźć Deckard Caina. Staruszek stał na miejscu oparty o kamienny brzeg studni i beznamiętnie wpatrywał się w szukające robali kury.

– Szybko tu dotarłeś. Przechodzimy do rzeczy, czy wolałbyś się posilić?

W karczmie było tłoczno i głośno, więc do rozmowy nie doszło. Pokrzepiony dziczyzną i chłodnym piwem, Maks był gotów nawet na najdłuższą opowieść. Deckard wybrał ławkę tuż pod kuźnią. Miarowe uderzenia młota łączyły się w dziwną muzykę z ćwierkotem wróbli bijących się na podwórzu.

– Sprawa jest dziwna – zaczął Cain – Wiesz kim jest siostra Serafika z Klasztoru Sióstr Niewidzącego Oka?

Maks zaprzeczył ruchem głowy

– To siostra znanego zabójcy Carreau. Chociaż teraz on woli mianować się rycerzem… Zbił fortunę i teraz kawałeczek tej fortuny można zgarnąć za uratowanie jego siostrzyczki.

Okazało się, że Serafika nie była wzorem cnót. Jej problem, a właściwie przyczyna tego problemu nie była oczywista. Plotka głosiła, że opętał ją demon Carnivean, gdy piła wodę ze świętego źródła bijącego wewnątrz Sanktuarium. Deckard wierzył, w demona – w opętanie kroplą wody – nie.

– Widząc jak sieje zniszczenie, mógłbym się założyć, iż jest to Kecef. Demon-Anioł niosący zniszczenie. Księgi prawią, że uosabiał boży gniew. Do walki z tym opętaniem nie wystarczy sama siła ani moc magii. Posłałem po ciebie, bo wiem, że nie stronisz od ksiąg, a walką wręcz też się nie brzydzisz. Carreau wymyślił bajkę z wodą, bo nie chciał ujawniać upodobań siostry do kontaktowania się ze światem demonów.

– Jak sądzę, rzeczone księgi pomogą mi w rozwiązaniu sprawy? Mam nadzieję, że dostanę je od razu, bo ani myślę siedzieć w kurzu bibliotek.

– Dobrze sądzisz, lecz mylisz się mając nadzieję na rychłe wyruszenie w drogę.

Odczytanie starych ksiąg i zwojów oraz skompletowanie ekwipunku na wyprawę zajęło 9 dni. Sprawa być może trwałaby krócej (lub dłużej), gdyby nie fakt, że w podziemiach biblioteki Maks spotkał Fatihę. Czarodziejka nie była zachwycona spotkaniem dawnego kochanka i dała temu pełen wyraz obrażając go do trzeciego pokolenia wstecz. Ponieważ ich spotkania zawsze miały bardzo zmienną naturę. Nie minęły dwa dni, a podziemie biblioteki zaczęło służyć nie tylko ćwiczeniom umysłu, ale także i ciała. Na szczęście Deckard nie wiedział, że karty dawnych foliałów miały bardzo bliski kontakt z apetycznymi krągłościami czarodziejki. Ogień szybko zapłonął i równie szybko zgasł. Fatiha obrażona opuściła Tristram, a Maks wyruszył statkiem do Zachodniej Marchii. Znów zaczęło padać.

Cholerny deszcz! – myślał ze złością Maks – Te przeklęte krople wciąż mnie prześladują. W duchu roześmiał się – no tak, krople – ciągle deszcz, Fuks wyciskający wino z kota, Fatiha mówiąca o kropli, która przelała czarę goryczy, a teraz jeszcze kropla, która opętała Serafikę!

Na miejsce dotarł niemal bez przeszkód. Po ubiciu żyrytwy, która wdarła się na pokład – dalsza podróż minęła w spokoju i w lepszych warunkach. Wdzięczny kapitan dał mu lepszą koję i przez kolejne wieczory zapraszał do swojej kajuty na kolację zakrapianą winem.

Odnalezienie miejsca ukrycia Serafiki też nie stanowiło problemu, bo w porcie czekał na niego giermek z pięknym gniadoszem. Droga do zamku minęła szybko i ciekawie, bo giermek ochoczo opowiadał o przybyciu Serafiki do zamku oraz o staraniach by ją zneutralizować.

Faktycznie, wszystko wskazywało na opętanie wyjątkowo silnym demonem. Serafika zniszczyła wiele cennych zdobyczy brata i obecnie rezydowała przykuta w lochach, pilnowana przez strażników dzień i noc. Teorii opętania sprzyjał fakt, iż kobieta nadal żyła mimo sporadycznego przyjmowania jadła i napitku.

U wejścia do zamku, Maks został powitany przez samego Carreau. Chłopisko miało bardzo podejrzany wygląd, lecz sposób, w jaki mówił o siostrze, pokazywał wielką troskę.

– Nie waż się jej zabić. Możesz czarować, jeśli trzeba możesz ją uderzyć, ale jeśli zabijesz, to postaram się abyś sam zakończył swój żywot tutaj. W męczarniach. Rozumiesz?

– Tak.

– Skoro to jest jasne, to zapraszam na posiłek.

– Jeśli chcesz, mogę od razu zacząć – zaproponował Maks.

– Daj spokój – odrzekł Carreau – to, że byłem zbójem nie znaczy, że nie umiem się zachować jak szlachta. Wino też mam szlachetne – dodał ze śmiechem.

Nie dane im było zjedzenie kolacji w spokoju. Konsumpcję i zaskakująco ciekawą rozmowę przerwał potworny wrzask i zgrzyt metalu. Serafika, a raczej demon władający jej ciałem znalazł sposób na wyzwolenie się z celi. Pokaleczone ciała strażników i ślady krwi znaczyły drogę jej ucieczki. Maks chwycił swoje miecze oraz amulety ruszając w pogoń za opętaną. Dopadł ją tuż przed mostem prowadzącym z zamku. Szybko wyjął z kieszeni woreczek z siarką i usypał dookoła siebie krąg. Trzymając jeden z amuletów, zaczął szeptać zaklęcia

– Kullu-alszitanu-al-radźim! Al-Ahmar! Adsumus Ahjma’il! Adsumus Tata’il! Khar-al-Sus!

Serafika skuliła się jak gdyby dostała cios w brzuch. Sądząc, że siarka jest już zbędna – Maks wyskoczył z usypanego kręgu chcąc przejść do walki. Ścisnął dziewczynę jedną ręką, a drugą przyłożył pod gardło swój miecz. Demon zaczął wstrząsać ich ciałami. Przerażony Carreau właśnie wtedy do nich dobiegł i myśląc, że Maks chce jednak zabić Serafikę próbował wyrwać mu miecz. Z przeciętej przypadkiem ręki Carreau krew spłynęła na twarz Serafiki, która nagle jakby zbudziła się i zawołała

– Gdzie ja jestem?!

To krople krwi Carreau nakarmiły Kecefa, demona gniewu bożego…

Polecamy Diablo 3 Sklep - tanie klucze do gier.

Ostatnia modyfikacja: 14.05.2012 13:30
Autor:
Polub naszą stronę:
Doceń naszą pracę, dzięki wyczerpującym komentarzom przyczyniasz się do rozwoju portalu.

Skomentuj wpis.

ERROR: si-captcha.php plugin: GD image support not detected in PHP!

Contact your web host and ask them to enable GD image support for PHP.

ERROR: si-captcha.php plugin: imagepng function not detected in PHP!

Contact your web host and ask them to enable imagepng for PHP.